Święta i pustka

Mam mieszane uczucia w stosunku do tego opowiadania. Z jednej strony czytałam je z uwagą, podziwiając dość zgrabnie portretowany wizerunek prowincjonalnej Polski - zgrabne dialogi obcej z obcymi, ciekawy - i prawdziwy - opis targowiska. Z drugiej - treść przypomina schematyczne historyjki, które przed świętami publikują "Wysokie Obcasy Extra": rozważania o rodzinie, która jest oczywiście skonfliktowana, deliberowanie nad dobremu i złem, nad tym, czy należy być "sobą", czy też ugiąć się, zmienić, dostosować; pozornie oryginalne obserwacje na temat rzeczywistości, miłości, oddania. Patrząc na datę powstania opowiadania widzę, że autorka napisała je kilkanaście lat temu; dziś prawdopodobnie, po ponad dekadzie doświadczeń, zrobiłaby to inaczej, może bardziej gorzko i mniej naiwnie. Smutna historia świąteczna, którą czyta się ze smutnym uśmiechem.
Px?id=641507&t=2